VIDEO TRANSCRIPTION
Podatek katastralny oraz problem nieruchomości w Polsce zostały omówione w kontekście inwestycji, spekulacji, oraz konieczności rozwiązania społecznego. Omówiono także kwestie związane z wynajmem, eksmisją, oraz dostępnością mieszkań dla młodych ludzi. Dyskutowano również o cyklach kapitalizmu, nierównościach majątkowych, oraz ewentualnych zmianach w globalnej dominacji walutowej. Ostatnie rozmowy dotyczyły historii Polski, reform rolnych, oraz potencjalnych rozwiązań dla obecnych problemów społeczno-ekonomicznych.
Też uważam, że jest to patologia. Są inwestorzy, którzy skupują właśnie całe pakiety mieszkań i trzymają je. Jest kobieta w ciąży i ją się wyrzuca, bo na przykład się miesiąc spóźniła z płatnością czynszową. Uważam, że podatek katastralny bardzo by pomógł, bo duża część tej podaży, która jest kapitałowo otrzymana, by po prostu była uwolniona, ceny by spadły. Dzień dobry, witam Was bardzo serdecznie w kolejnym odcinku na kanale Biznes. info. Dzisiaj wspaniały gość po wielu latach powraca. Do mnie Wojciech Świder, doktor Wojciech Świder. Dzień dobry. Cześć, dzień dobry. Cześć. Tak, od razu ruszymy z tym tematem na podstawie Twojego Instagrama, gdzie się bardzo mocno udzielasz. Polecam Wam bardzo serdecznie zaobserwować. Najważniejszy temat, który też dotyczy wielu Polaków, problem nieruchomości. Stał się już takim problemem społecznym, nie tylko kapitałowym, finansowym.
To jest naprawdę problem społeczny. I czy sądzisz, że ten problem zostanie rozwiązany podatkiem katastralnym, czy jakimiś kredytami 0%, 2%? jakimiś programami popytowymi czy podażowymi? No właśnie, to jest rzeczywiście dobre pytanie, bo w Polsce zostało praktycznie zniszczone budownictwo społeczne oraz komunalne, więc nie ma alternaty względem deweloperów i rynku wtórnego. Więc faktycznie w Polsce po pierwsze marże deweloperów są duże i ogólnie nieruchomości są drogie, więc rzeczywiście Polacy narzekają. My sobie możemy porównać, wiemy, że te ceny nieruchomości w Polsce może nie są jakieś super duże. W porównaniu do zachodu Europy. Natomiast przypomnę, że w krajach zachodu bardzo często jest tani najem wspomagany przez miasta. Na przykład w Austrii 80% Wiedeńczyków wynajmuje. Wynajmuje na tani najem, długoterminowy, niski, bardzo stabilny, więc w Polsce tego nie ma. I czasami się w Polsce dziwią, jak to jest, że Polacy mają zawsze.
. . Prawie mieszkanie czy dom na własność, no właśnie to z tego wynika, że nie ma tego rynku mieszkań na tanie czynsze. W Polsce chcesz mieszkać, to albo masz swoje, albo masz kredyt, który jest bardzo drogi i cię bardzo obciąża. Więc mam wrażenie, że jakby narasta taka chęć, żeby coś z tym zmienić. Czyli albo ruszymy budownictwo społeczne, komunalne, albo kataster, żeby ten taki, można powiedzieć, raj podatkowy zmniejszyć. No bo. . . Umówmy się, jak sobie zobaczymy na opodatkowanie kapitału, no to nieruchomości są bardzo korzystne. Tak? W sensie, więc jakby to jest absurd trochę. To jest absurd. Jest to najmniej produktywny segment inwestycyjny, właśnie beton. No co komu da, że ktoś będzie inwestował w beton? No okej, można w nim mieszkać.
No to jest wartość, natomiast z punktu widzenia makro nie ma to sensu. Nie uważasz, że to właśnie jest stało patologiczne, że to jest aktywo? na którym się spekuluje, bo rozumiem flipperów, którzy kupują na przykład jakieś źle wyglądające mieszkanie, remontują itd. , ulepszają, dodają tą wartość i sprzedają. Fajnie, ale na przykład kupowanie całych budynków, które potem na przykład nic się z nimi nie dzieje, są pustostanami, po to tylko, żeby wartość w czasie wzrosła, przez 3 lata, 4-5 lat trzymania pustostanu i sprzedają właśnie to z dużym zyskiem, no bo wartość wzrosła, bo jest zmniejszona podaż mieszkań, a popyt jest cały czas wysoki. Dokładnie, tak jak wspomniałeś, też uważam, że jest to patologia.
Są inwestorzy, którzy skupują właśnie całe pakiety mieszkań i trzymają je, że one i tak idą w górę, no to w sumie co im robi? Dlatego się mówi o podatku od pustostanów. Gdzieś tam w Warszawie około jest 100 tysięcy pustostanów, tak się szacuje, po zużyciu prądu, tak? No bo de facto jest to dobra metoda, żeby zobaczyć, czy faktycznie ktoś tam mieszka, czy po prostu ktoś kogoś nie zameldował, tak? Więc jakby to jest taka dobra metoda, więc te pustostany są. I warto powalczyć, żeby one wróciły na rynek. Oczywiście, z punktu widzenia wolnościowego, ja też rozumiem te argumenty, że w Polsce jest takie prawo zrobione, że jak ktoś Ci zajmie nieruchomość, w sensie wynajmujesz i Ci nie płaci, to jest problem.
Więc rzeczywiście tutaj się zgadzam, jest to jedyna część, gdzie się zgadzam na przykład z Mencenem, jeśli chodzi o rynek nieruchomości. No bo z drugiej strony on postuluje wara od katastrof, jak chcesz inwestować, no to sobie inwestujesz w co chcesz. Ale problem jest taki, że to. . . Nie jest tak, że sobie inwestujesz w co chcesz, bo i tak rząd Ci programuje architekturę podatkową. Więc jakby to Ci kieruje tam, więc to nie jest wolny rynek, no bo jeżeli mamy państwo, mamy regulacje, mamy podatki jakiekolwiek, to to nigdy nie będzie wolny rynek. Mamy bodźce państwa i one kierują nas na nieruchomości. No tak nie powinno być. No tak, bo przychody z wynajmu są mniej opodatkowane, na przykład jest podatek od sprzedaży po kilku latach, własnościowo nie płacimy, więc tak, tam kapitał płynie.
bo jest preferencja podatkowa zdecydowanie, a jednocześnie na rynku tradycyjnym na giełdach papieru wartościowych czy na aktywach cyfrowych 19% odzysków, więc jest różnica. w tym znacząca i dlatego też tak dużo Polaków się rzuciło. A właśnie kwestia ochrony lokatorów, rozumiem, jest zbyt daleko idąca, przez to brakuje ludzi, którzy chcą wynajmować, ponieważ na przykład ktoś nie płaci i jak ma na przykład dziecko czy kobieta w ciąży i tak dalej, to nie można usunąć tej osoby. I to są takie też problemy z drugiej strony, konsumentów, użytkowników. Dokładnie, bo tutaj to trzeba zrównoważyć, bo z jednej strony, Nie chcemy takiej sytuacji, w której właśnie jest kobieta w ciąży i ją się wyrzuca, bo na przykład się miesiąc spóźniła z płatnością czynszu.
Natomiast mamy w Polsce bardzo dużo sytuacji, wśród moich znajomych, pośrednich co najmniej dwie takie sytuacje, no to jakby to już o czymś świadczy, a de facto o tym się słyszy w mediach często, że ktoś wynajmuje, wprowadza się ktoś, nie płaci, demoluje mieszkanie i masz prawo go eksmitować, ale zanim sąd Ci to przyzna. . . zanim go wyeksmitujesz realnie, no to czasami to mijają lata i wtedy nie możesz używać mieszkania, ono niszczeje, więc jest to problem. W tym przypadku rzeczywiście uważam, że ci patolokatorzy są zbyt łagodnie traktowani, w sensie to powinno być tak, że ktoś nie płaci miesiąc, dwa, jest nakaz sądu, eksmituje się go i tyle. Natomiast w Polsce nie ma narzędzia eksmisji zgodnych z prawem.
I bardzo skuteczny, więc jak załóżmy, nie wiem, wyślesz jakiś osiłków do tego gościa, on wezwie policję, policja przyjdzie, wypadł stąd, tak? On tu mieszka, koniec tematu, tak? Więc jest to taki absurd. Wiem o co chodzi. Być może teraz pomylę nazwę, ale zawsze wypowiadałem to rejty, bo ja wiem, że dużo osób tam różne sposoby wypowiedzi, nie wiem jaka jest poprawna, napiszcie w komentarzu jaki jest poprawny wydźwięk. Czy właśnie to nie pogłębiłoby inwestowanie poprzez rejty w fundusze inwestycyjne w nieruchomości? Czy by nie pogłębiło właśnie tego problemu? Tak, w sensie jakby wpuszczanie rejców na tym etapie nie ma sensu, bo to są fundusze, które przyjdą, wykupią pakietowo nieruchomości i efekt będzie jeden, czyli wzrost cen. Jak ktoś chce inwestować w rejty, niech sobie inwestuje w zagraniczne.
Po co w Polsce tutaj niszczyć nam życie, jeśli chodzi o dostępność mieszkań, bo w Polsce mamy ciężką sytuację, więc są instrumenty, które dają. . . dają ekspozycję na nieruchomości zagraniczne. W Polsce one nam nie są potrzebne naprawdę. W sensie mamy tak ciężką sytuację, jeśli chodzi o dostępność mieszkań, że rejty nam tylko by pogorszyły tę sytuację. No bo tak, bo to też wpływa na demografię. Czy sądzisz, że ważnym współczynnikiem jest. . . Dużo osób w badaniach różnych sam wypowiadają się o sobie, dlaczego nie mają dzieci. To właśnie jest kwestia, nie mam dostępu do mieszkania jako podstawę. posiadania dzieci, rozwoju rodziny. Więc to też jest bardzo ważne, że taka polityka powinna być prorodzinna, więc ten kapitał nie powinien windować sen do góry, tak? Tak, jest dokładnie tak.
Wiadomo, że te problemy z demografią są głównie kulturowe, ale rzeczywiście są pewne wąskie gardła pozakulturowe. Jeżeli my mamy aż takie problemy z demografią, to powinniśmy chuchać i dmuchać na każde wąskie gardło, żeby je udrażniać. Czyli właśnie mamy problem z dostępnością mieszkań, Rzeczywiście na pewno część osób przez to nie ma większej rodziny, bo po prostu nie ma gdzie jej mieć, więc rzeczywiście to jest bardzo ważne. Tak, bo mówimy, że jak mamy już rodzinę z jednym dzieckiem czy z dwójką, to nagle brakuje tego miejsca na trzy, cztery, o to Ci chodzi. Dokładnie tak, albo załóżmy, są młodzi ludzie, którzy mieszkają u rodziców i nie mają gdzie mieszkać i głupio im się, że tak powiem, poszerzyć u teściów, tak? więc tak to wygląda. Pamiętajmy, że jest to jednak bardzo ważny aspekt, żeby. . .
Te młode osoby miały gdzie mieszkać, więc uważam, że podatek katastralny bardzo by pomógł, bo duża część tej podaży, która jest kapitałowo otrzymana, by po prostu była uwolniona, ceny by spadły, byłoby by prościej. Słuchajcie, dzisiaj jakby ktoś sobie wyobraził, ok, ktoś chce zacząć życie od zera. Załóżmy, jest para. zaczyna zarabia minimalną, no bo przypomnę, że media na płacy jest bliższa minimalnej niż średniej, czyli de facto większość osób zarabia blisko minimalnej. a mniej przy średniej. Więc jak taka para, która nie ma pomocy od rodziców, ma uzbierać na wkład własny, musząc wynajmować i płacąc prawie całość na najem w mieście, załóżmy, jeżeli chcą żyć w mieście, a dużo pracy jest właśnie w mieście. Więc jak uzbierać w ogóle na wkład własny? Jest to bardzo ciężkie.
Więc współczuję osobom, które zaczynają od zera i państwo powinno wspierać w tej sytuacji i to nie programami popytowymi. które dopłacają do kredytów czy do wkładu własnego, ponieważ to winduje ceny. Więc rzeczywiście beneficjenci, jeżeli oni byli. . . Pierwszy program był, z tego co pamiętam, w roku 2008-2009 i wtedy, jeżeli ktoś wtedy się załapał, no to okej, załapał się na ten program, super, ale każde kolejne programy windyją ceny coraz wyżej, więc jakby potem już wszyscy mają coraz drożej. Bo indywidualnymi takimi realnymi tych programów są osoby, które po prostu mają dużo nieruchomości, po prostu ich majątek próchnie, o to chodzi, tak, więc jakby to nie jest realna pomoc systemowa. Trzeba by podziałać. . .
Oczywiście, incydentalnie taki program może mieć miejsce, ale on musi być uzupełniony o programy podażowe, czyli właśnie budownictwo społeczne, albo właśnie tanie mieszkania na wynajem, które na przykład organizują gminy, powiaty czy miasta. Rozumiem, albo jakieś organizacje, które są takie bardzo prospołeczne, że ten deweloper, bo też są deweloperzy tacy, którzy idą maksymalizację profitu, zysku, gdzie mają tam. . . patodeweloperkę jak największej z metra, nawet ze skosu jak najwięcej zarobić, ale to są tacy deweloperzy, którzy budują domy właśnie pod tani wynajem, pod po prostu budownictwo społeczne, tylko przez prywatny rynek tutaj jest to zorganizowane. Jakie są jeszcze takie wąskie gardła tej demografii? Bo jest bardzo ciekawe co powiedziałeś, że wąskie gardła, czyli takie konkretne, specjalne problemy, które są blokerami demografii. Wiesz co, no też. . .
Same kwestie przenoszenia się młodych do miast, czyli na przykład, kiedyś było tak, że większość osób mieszkała na wsiach. Jest załóżmy rodzina wielopokoleniowa, nie wiem, dla młodych się buduje nowy dom na tej ziemi, jeżeli ci młodzi ludzie chcą iść do pracy, zostawiają dzieci u babci, jest to wszystko proste. Matka tam szturcha, kiedy ślub, kiedy ślub, jakby de facto jakby stymuluje tych młodych ludzi. do tego, żeby w te związki trwałe wchodzić i budować wspólnotę. W sensie jakby kiedyś rodzina była bardzo ważna, jako taka jednostka, która ma taki naturalny instynkt, żeby przetrwać i się rozwijać. Natomiast teraz tak, młodzi idą do miasta, czyli de facto całkiem nowe znajomości. Wyrwani z kontekstu, poznają na nowo kogoś, tak? To nie zawsze jest takie proste. Jeżeli już kogoś poznają, znowu, w drogę mieszkania. . .
ciasno jak to zakładać rodzinę. Jeżeli już to dziecko się pojawi, gdzie je zostawić? W żłobku. Jest drogo. To potem na drugie już nas nie stać. Więc de facto kwestie społeczno-lokalizacyjne, kulturowe, to też jest kolejne takie wąskie gardło, że po prostu inny styl życia, inna kultura, gdzie na to dziecko nie ma już miejsca po prostu. jest wyścig zbrojeń w stylu życia. Ja chcę się pokazać, ja chcę osiągnąć sukces, ja chcę pojechać na drogie wakacje, drogi samochód, a dziecko mi tylko drenuje pieniądze, tak? Więc generalnie tych czynników jest kilka. No ale tak jak mówiłem, niestety kwestie kulturowe, bardzo ważna rzecz. My na Zachodzie mamy prawa człowieka i one umożliwiają kobietom robienie kariery. Jeżeli kobieta zrobi karierę, to dziecko jest obciążeniem.
Ja jestem zwolennikiem praw kobiet, natomiast obiektywnie trzeba zauważyć, że jeżeli kobiety na zachodzie robią karierę, mają mniej dzieci. Kobiety na przykład w Afryce, w Ameryce Południowej, w Azji, w dużej mierze. . . niestety nie mają innego wyboru. Zostają w domu, rodzą dzieci, nikt się ich nie pyta, czy chcą mieć dzieci. Po prostu się rodzą i zauważcie, że jakby dochodzi do negatywnej selekcji. Narody, które dają prawa człowieka, demograficznie znikają. Że jakby są dominowane przez narody, które praw kobiet nie uznają. I to jest straszne, że jakby dochodzi do takiej ewolucyjnej, negatywnej selekcji. Jesteś dobry? Zginiesz. To jest straszne, no ale tak to jest. Ciekawa kwestia. Bo też w takich krajach zachodnich, gdzie mamy problemy gospodarcze, ekonomiczne i właśnie inflację kosztów życia, to te kobiety są zmuszone do tego, żeby pracować.
Zmuszone są do tego, żeby dokładać się do budżetu. A te wielkie przykłady, że z latach 60-tych pracownik w fabryce utrzymywał ogromny dom, rodzinę z piątką, szóstką dzieci. Tak jest właśnie. To był taki ciekawy czas w historii, że w USA po II wojnie było takie społeczeństwo przemysłowe, które wytworzyło prawdziwą klasę średnią. Czyli można było pracować fizycznie i utrzymać rodzinę na wysokim standardzie życia. Potem od lat 80-tych to zostało już niestety zniszczone. I teraz właśnie. . . Niekiedy się mówi, że a, a bo to socjaliści popsuli, gdyby był wolny rynek to byłoby lepiej. Słuchajcie, właśnie jest odwrotnie dokładnie, słuchajcie, zaregana. Właśnie wprowadzono wolny rynek, słuchajcie. Jest taka ciekawa książka, Jack Welch, człowiek, który zniszczył kapitalizm.
Przed Jackiem Welchem, to był taki CEO General Electrics i przed Welchem amerykańskie korporacje zatrudniały na bardzo stabilnych warunkach, dobrze płaciły, była niska rotacja personelu. Jack Welch szedł i powiedział tak, my będziemy robić offshoring. Jeżeli tutaj się nie opłaca, zwolnimy, zatrudnimy Chińczyków. będziemy tych najmniej efektywnych od razu zwalniać, będziemy ciąć koszty pracownicze. Jack Welch okazał się potem gwiazdą. Wall Street go uwielbiało, bo były wyniki kwartalne dobre, koszty spadały, firma generowała dochody dla akcjonariuszy i Jack Welch stał się gwiazdą i inni menedżerowie zaczęli go naśladować. Co więcej, modne stały się skupy akcji własnych, bo. . . Wtedy menedżerowie w latach 80. i 90. dostawali uposażenie oraz opcje na akcje własnej firmy. Czyli jeżeli były dobre wyniki, akcje rosły, ja mogę zrealizować opcje na akcje, czyli de facto te. . .
Tak jak Elon Musk ma teraz, tak? Opcje na akcje. Tak jest. Te akcje spieniężyć i firmy zamiast inwestować w badania i rozwój, skupowały akcje własne. Jakby to zabiło całe branże amerykańskie. Oczywiście Ameryka ma high-tech, ma big techy. Ale te inne branże przemysłowe są słabe, tak? W sensie Azja ma mocniejszy przemysł, więc jakby to pokazuje, że ten kapitalizm Jacka Welsha doprowadził Amerykę do bardzo złych wyników strategiczno-przemysłowych i społecznych. Oczywiście w krótkim terminie dla akcjonariuszy to było dobre, no bo ci, co mieli akcję, no to zarobili, tak? W sensie menedżerowie zarobili, akcjonariusze zarobili, ale zniszczono klasę średnią. Jakby to, co było kiedyś. To już przestało istnieć przez właśnie offshoring, czyli właśnie przenoszenie produkcji za granicę i przez takie. . . Kapitalizm finansowy taki mocny. Tak jest, tak jest.
Między innymi finansowy, ale też jakby patrzenie na pracownika bardziej jak na koszt, a wcześniej było bardziej jako aktywo, nie? Więc jakby też polecam ciekawa książka Jack Wells, czyli Człowiek, który zniszczył kapitalizm. I doszliśmy do takiego po prostu już. . . Późnego kapitalizmu, dlatego powstało też hasło późny kapitalizm, korporacjonizm? Tak jest, dokładnie tak, bo są to takie, można powiedzieć, naturalne procesy. Też w swojej książce Reidelio ciekawie wskazuje, że tak naprawdę w Holandii też było tak, że oni najpierw zaczęli podbijać te kolonie, czyli można powiedzieć taki kapitalizm. No może o tyle on był produkcyjny, że Holendrzy podbijali te narody, siemiężyli je i ich rękoma produkowali różne rzeczy, więc to był taki kapitalizm, że tak powiem przemysłowy, oparty o stocznię i o wyzysk innych narodów.
potem też była taka tendencja do finansjalizacji, czyli właśnie Amsterdam jako centrum finansowe świata, potem Wielka Brytania podczas rewolucji przemysłowej zaczęła być. . . taką potęgą przemysłową, czyli znowu była Holandia, która już była bardziej potęgą finansową i przez długi czas jeszcze gulden holenderski był walutą globalną. Dwa lata potem Wielka Brytania stopniowo przejmowała tą dominację i też taka ciekawostka kradła technologię z. . . Holandii, tak? I de facto potem było znowu imperium przemysłowe brytyjskie, potem znowu była finansjalizacja, Amerykanie kradli technologię z Wielkiej Brytanii, rozwiali potęgę przemysłową, teraz Chińczycy kradli technologię z USA. rozwijają potęgę przemysłową, USA są w fazie finansalizacji albo finansyzacji, także te cykle są, że jakby to nie jest specyfika Ameryki, jakby to tak było można powiedzieć od początku kapitalizmu, że jakby jest taka można powiedzieć rewolucja edukacyjna, za tym idzie rewolucja w produktywności, rozwija się przemysł.
Rozwija się potem finansjalizacja, bo łatwiej jest zarabiać na obrocie pieniądzem niż na produkcji. I potem to się zmienia, bo wychodzi inny pretendent, którego trzeba powstrzymać. Niekiedy się udaje, niekiedy nie. No właśnie, czy sztuczna inteligencja i wdrożenie AI w amerykańskich korporacjach zatrzyma ten proces? Tego zmieniania ośrodka siły, tak jak mówisz tutaj, Rade Dahlio, on tutaj wysnuł tezę, że teraz Chiny będą przewodziły w najbliższych dekadach, jeśli chodzi o rezerwy walutowe, o taką dominację nad światem. W sensie Rade Dahlio tak stwierdził, czy jakby to. . . Wydźwięk z jego materiału zawsze jest taki, że teraz już jest. . . przez czas na Chiny.
Tak, jakby patrząc na trendy na pewno, natomiast on też wskazuje, że na przykład zmiana w walucie rezerwowej jest bardzo opóźniona względem jakby utraty przez to wiodące imperium swojego statusu, czyli de facto dolar jeszcze przez całe dekady może być tym głównym aktywem rezerwowym, chociaż no to się oczywiście może zmieniać, natomiast Na przykład Holandia traciła ten status bardzo stopniowo. Dopiero po przegranej wojnie z Wielką Brytanią to się jakby poszło bardzo lawinowo. Natomiast wcześniej przez całe dekady, mimo że Wielka Brytania była silniejsza, no to wciąż gulden miał duże znaczenie, więc jakby to idzie bardzo stopniowo. Teraz jakbyśmy mieli odpowiedzieć, co będzie po dolarze, no to nie ma nic innego, no bo co? Euro? Strefa euro jest za słabym organizmem.
Chiny nawet nie chciałyby, żeby yuan był globalną walutą, ponieważ to oznacza premię monetarną, czyli globalna waluta jest zawsze silniejsza niż to wynika z fundamentów. Czyli gdyby chiński yuan był silniejszy niż to wynika z fundamentów, to oni by zarządzali swój eksport. A jeszcze chcą się w oparciu o eksport rozwijać, także to nie może być tak. Nie? Czyli de facto Chiny. . . Ja czasami słyszę, że. . . Chiny kupują złoto, bo zrobią juana wymienionego na złoto, żeby mieć walutę globalną. No tak nie będzie, bo to by zarżnęło ich eksport. Oczywiście chcą mieć złoto, żeby w razie się system by walił, to chcą mieć kotwicę, żeby mieć podstawę do tego, żeby yuan był dużo warty, w sensie na tyle dużo, żeby zyskał zaufanie. Natomiast nie po to, żeby go przypiąć.
oficjalnie do złota, chociaż oczywiście taka kotwica pośrednia może być, ale dla państwa eksportującego to nie jest dobre. W sensie jakby mocna waluta nie jest dobra dla państwa, które jeszcze chce się opierać o eksport, więc jakby teraz jest tak, że jakby świat troszeczkę przesuwa się z dolara do złota, ale to jest złoto jako aktywo. Nie waluta, nie? Twierdzisz, że złoto się nic nie zmieniło ze złotem, wszystko jest ok, ze złotem to właśnie waluty fiducjarne tutaj straciły na wartości przez ostatnie lata? I to dlatego właśnie złoto jest dzisiaj po cztery z hakiem? Tak jest, dokładnie tak. W sensie jakby mnie przekonuje ta właśnie obserwacja Rayadalio, że USA są pod koniec fazy długoterminowego cyklu. W sensie jest jakby cykl. zadłużenia długoterminowy, które trwa od 50 do 100 lat około.
Jakby ten dług się kumuluje i potem trzeba go zredukować. Zwykle to nie jest bankructwo, szczególnie, gdy kraj ma własną walutę, a Amerykanie mają, więc to zwykle nie jest twarde bankructwo. Czasami są to próby restrukturyzacji. Czytaj Mar-a-Lago Accord, czyli pomysły, że być może sojusznicy będą mieli obligacje amerykańskie zamienione na obligacje stuletnie 0%. Świetny deal dla nas w ogóle, ale to tak abstrahując od tego, pojawiają się pomysły, żeby Chinom te obligacje, które Chiny mają, umorzyć. zakradzie jeszcze własności intelektualnej. Takie pomysły też są. Czyli chcą po prostu okraść świat. Tak by było, natomiast jakby to by było też dla Ameryki ryzykowne. To by oznaczało szybką dedolaryzację. Więc jakby bardziej prawdopodobne jest to, że będzie droga po prostu. . . mówiąc w przenośni bankructwa przez inflację. Czyli de facto tak.
W przyszłym roku kadencja Jeroma Powella się kończy. Będzie człowiek, który będzie się słuchał Trumpa, bo de facto Trump go nominuje. Jeżeli Trump będzie naciskał, żeby stopy były nisko, a tego chce, no to jeżeli inflacja zacznie rosnąć, a oni będą trzymać stopy na poziomie 1 czy 2%, no to ci, którzy mają obligacje, ok, będą mieli 1%, ale inflacja będzie 8%, no to będzie można powiedzieć jakby przerzucenie kosztów bankructwa na posiadaczy obligacji w takiej powolnej formie i to jest najczęstszy przypadek bankructwa. Takiego łagodnego, po prostu, okej, niby nic się nie dzieje. Tak, na rynku krypto mówimy na to slow rug, slow rug, czyli powolne wyciąganie dywanu, tak żeby ta osoba nie zauważyła, że ten dywan został wyciągnięty, jak naprawdę już.
Tak jest i jak sobie zobaczymy na taki długoterminowy wykres długu publicznego USA do PKB, to zawsze w czasie wojen był duży wystrzał, a potem szybki spadek, bo najczęściej po wojnach właśnie jest kontrola stóp procentowych. I przyzwolenie na inflację. Po prostu. Tak to działa. Bardzo ciekawe właśnie. Niedawno słuchałem takiej właśnie tutaj wykładu o polityce właśnie zero procentowych stóp, żeby właśnie z IRP, żeby zrobić taką super inflację aktywów tak naprawdę, żeby zebrać jeszcze kapitału z rynku, a potem niech się dzieje wola nieba. Tak jest, no bo właśnie to jest to, o czym się dyskutuje, że mamy w USA potężne nierówności majątkowe.
Natomiast to, co robi Fed, niby jest to stymulowanie rynku pracy, niby jest to pomoc dla najbiedniejszych, no bo oczywiście, wiadomo, te płatności odsetkowe też są dla ludzi ważne, żeby były niskie, szczególnie w społeczeństwie amerykańskim, które jest mocno zadłużone. Natomiast, tak jak mówisz, inwazja aktywów, tak? Jeżeli Fed skupuje obligacje z rynku, to podnosi ich ceny, czyli najbogatsi, którzy mają dużo obligacji, no, ich wartość aktywów rośnie. Jeżeli rosną ceny obligacji, to spadają ich rentowności. Jeżeli spadają rentowności, to modele wyceny akcji też wskazują, że powinno być drożej. Czyli akcje rosną, złoto rośnie, bo pieniądza jest więcej, czyli wszystko rośnie. Czyli ludzie, którzy mają aktywa, na luzowaniu ilościowym zarabiają najwięcej. I de facto to jest taka główna krytyka, że to sprawia, że bogaci się bogacą jeszcze szybciej, a biedni po prostu zostają z tyłu.
I dlatego też powstały takie podziały. elity vs. masy. W ostatnich dyskursach politycznych to widziałem zarówno w Stanach, Brazylii czy w Polsce, to właśnie mówiono o elitach i masach. I te elity, które posiadają aktywa będą się mocniej bogacić, a masy mają trudno i biorą ten koszt inflacji aktywów życia na siebie. Tak jest. Do czasów rewolucji, nie? Do czasów rewolucji. Przypomnę, że w Polsce też było skrajne rozwarstwienie majątkowe w czasie dwudziestolecia międzywojennego, wędzimy na ból. Okej, Polska przeszła zabory, ale wielcy magnaci, no mieli tak, w sensie jakby całe setki wsi. I potem przyszedł okres stalinowski i była reforma rolna. Czyli okej, ci, którzy mają dużo ziemi. . . Już jej nie macie i to dzielimy na chłopów.
Czyli de facto każdy kto chce otrzymuje po 5 hektarów, 10 hektarów w zależności od lokalizacji. I mój dziadek mi mówił, że tak, przez 5 lat musieli oddawać 10% plonów z tego obszaru. Czyli to nie jest dużo, tak? Więc de facto jakby to sprawiło, że ludzie, którzy historycznie nic nie mieli, no bo de facto większość Polaków pochodzi od chłopów. około 92%. Więc ludzie, którzy nie mieli nic, w końcu mieli coś. Dlatego właśnie jakby w Polsce bardzo wiele takich starszych ludzi, no właśnie, ma ziemię na wsiach. Właśnie to jest to, że jakby wcześniej to było bardzo rzadkie, tylko szlachta miała. Natomiast teraz w Polsce właśnie po tej reformie ludzie, którzy historycznie nic nie mieli, nagle otrzymali ziemię. Jakby takie rewolucje są możliwe.
Chociaż rzeczywiście w krajach anglosaskich tam bardzo dbają o prawa własności, więc jakby takie coś jest tam mniej prawdopodobne, ale w Europie kontynentalnej typu Niemcy, Rosja, no takie rzeczy się po prostu dzieją. Francja, więc jakby to cała rewolucja to też była. . . Resetem tych różnych problemów społecznych i finansowych. Dokładnie tak, czyli de facto mamy grupę, która ma wszystko i resztę, która nie ma nic, w tym nic do stracenia, no to są rewolucje. Okej, to oby w takim razie. . . Ja życzę sobie, żeby kolejnej rewolucji w Polsce nie było, że ten problem rynku nieruchomości, tej dzietności będzie rozwiązany. Bardzo Ci dziękuję. Dziękuję. Doktor Wojciech Świder był naszym gościem. Jeśli Wam się podobało, łapka w górę, komentarze udostępniajcie. Jeśli macie jakiekolwiek pytania, zapisujcie je w komentarzach.
I do zobaczenia w kolejnym odcinku. Dzięki za dzisiaj. .
By visiting or using our website, you agree that our website or the websites of our partners may use cookies to store information for the purpose of delivering better, faster, and more secure services, as well as for marketing purposes.